Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
5 postów 9 komentarzy

A. Seremet pomaga prokuratorom uniknąć odpowiedzialności...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W związku z celowym i świadomym zaakceptowaniem przez Andrzeja Seremet Prokuratora Generalnego R. P. łamania prawa przez podległych mu prokuratorów przerywamy dotychczasową serię i przedstawiamy Państwu tą bulwersującą i haniebną historię.

 A. Seremet osobiście uczestniczy w ukrywaniu powszechnych przestępstw prokuratorów z apelacji warszawskiej, pełniących najważniejsze funkcje tj. Prokuratora Apelacyjnego w Warszawie D. Korneluka, jego zastępcy J. Onyszczuka, a także Prokuratora Okręgowego w Warszawie R. Rogatko i jego zastępcy R. Myślinskiego, a także Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie J. Mamej. 

Osoby te sprawując nadzór nad prokuratorem A. Bączkiem z Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie popełniły czyny, które kwalifikują się jako przestępstwa niedopełnienia obowiązków urzędowych, utrudnianie postępowania karnego (poplecznictwo), tworzenie dowodów winy na niedopełnione przestępstwo i ukrywanie dowodów niewinności. 

Czyny te popełnione zostały po to, aby ukryć bezprawne działanie prokuratora Bączka takie jak:

- prokurator  A. Bączek z kredytobiorcy stworzył przestępcę (podejrzanego), co uczynił z naruszeniem zasady prawdy materialnej, zasady obiektywizmu i domniemania niewinności – postępowanie to wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k., art. 235 k.k. i 236 k.k., zagrożone karami pozbawienia wolności do lat 3;

- prokurator A. Bączek bezprawnie usiłował, a następnie pozbawił kredytobiorcę wolności - postępowanie to wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k. i 189 § 1 i 2 k.k., zagrożone karami pozbawienia wolności do lat 10;

- prokurator A. Bączek dopuścił do podmieniania dokumentów w aktach sprawy, polegającego na usuwaniu znajdujących się w nim dokumentów i zastępowaniu ich nowo spreparowanymi dokumentami – postępowanie to wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k. i art. 270 k.k., zagrożone karami pozbawienia wolności do lat 5;

- prokurator A. Bączek zezwolił na bezprawny zabór, a następnie sprzedaż samochodu marki Mitsubishi Lancer Evo X – postępowanie to  wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 231 k.k., art. 300 § 2 k.k i art. 286 k.k., zagrożone karami pozbawienia wolności do lat 8;

- prokurator A. Bączek wspólnie i w porozumieniu z policją „tworzył dowody” na rzekome bezprawne ukrywanie się kredytobiorcy, czynione rzekomo w celu uniknięcia odpowiedzialności za spreparowane przez prokuraturę jego przestępstwo – postępowanie to wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k. i art. 235 k.k., zagrożone karami pozbawienia wolności do lat 3.

- prokurator A. Bączek i prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Piasecznie, Grodzisku Mazowieckim, ukrywali przestępstwa windykatora i prezesa Alior Bank. Postępowanie to wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k., art. 235 k.k., 236 k.k. i 286 k.k. zagrożone karami pozbawienia wolności do lat 8. 

Prokuratora A. Bączka  nie tylko nie pozbawiono prowadzenia sprawy,  a wręcz awansowano. 

Co więcej „prokuratura zagoniona do narożnika”  przez reprezentującego kredytobiorcę adwokata  próbowała oszukiwać i zastraszać zarówno kredytobiorcę, jak i jego adwokata, albo używać względem kredytobiorcy przemocy. 

To co ujawniliśmy w różnych sprawach pokazało, że przestępstwa prokuratorów są zjawiskiem w Polsce powszechnym, co więcej zostały te przestępstwa przez nas stypizowane i przeprowadziliśmy szereg prób wszczęcia postępowań karnych przeciwko prokuratorom w trzech apelacjach prokuratorskich w Polsce, składając szereg powiadomień  o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na co najmniej 40 prokuratorów i zawiadamiając o przestępstwach prokuratorów ukrywających przestępstwa prokuratorskie.

Bezlitośnie obnażyło to prymitywne mechanizmy łamania przepisów prawa stosowane przez prokuratorów i bezkrytycznie akceptowane przez nadzór i samego szefa A. Seremeta. Wyjątkowa bezczelność, arogancja, brak znajomości podstaw prawa, poczucie bezkarności i stawianie się ponad prawem, mściwość to obecnie podstawowe cechy tego urzędu na skalę powszechną spotykane w Polsce. Dowodami tego są akta spraw w których znajduje się kilka tysięcy stron dokumentów stanowiących dowody na nasze powyższe twierdzenia.

Ukrywanie szeregu przestępstw popełnianych masowo przez policję.

Wyeliminowanie kontroli sądowej, co stanowi podstawowe prawo obywatela do kontroli postępowania prokuratury. 

Używanie Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, skorej do współpracy z prokuraturą do wyeliminowania adwokata, który przeciwstawił się bezprawiu.

Ponieważ postępowanie prokuratury uchybia wszelkim polskim i europejskim standardom postępowania, kredytobiorca zwrócił się do Prokuratora Generalnego R. P. Andrzeja Seremeta o przekazanie przedmiotowego dochodzenia do prowadzenia do innej jednostki prokuratury.

Andrzej Seremet pismem z dnia 15.10.2015r. odmówił uwzględnienia tego wniosku. W piśmie swoim stwierdził on, że dochodzenie prowadzone jest prawidłowo. Drobne zaś uchybienia o charakterze incydentalnym nie mogą stanowić podstawy do jego przeniesienia do innej prokuratury.

Można zadać sobie pytanie jeżeli opisane wyżej przypadki są to drobne uchybienia proceduralne, to jakich czynów musi dopuścić się prokurator, aby odebrano mu prowadzoną przez niego sprawę.

Gdyby nawet pobił lub zabił podejrzewanego, i tak dochodzenie zostanie umorzone.

W Polsce, jak twierdzi prokuratura, popełniający przestępstwo funkcjonariusz nie ponosi odpowiedzialności, gdy czyni to podczas wykonywania obowiązków.

Postępowanie Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremet jest nieudolną próbą przykrycia przestępstw popełnionych w tej sprawie przez prokuratora, albowiem inaczej nie da się tej sprawy „zamieść pod dywan”. 

Jeżeli tak to Andrzej Seremet stał się wspólnikiem łamiących prawo prokuratorów, popierając przestępczy modus operandi prokuratury, który jest już obecnie zjawiskiem w Polsce powszechnym. 

A. Seremet za  brak nadzoru nad prokuraturą i zezwalanie na popełnianie przez nią przestępstwa, powinien mieć przedstawione zarzuty karne. Przynajmniej zarzut niedopełniania swoich obowiązków poprzez brak nadzoru.

Jako wieloletni sędzia Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który niewątpliwie zna obowiązujące przepisy prawa, skompromitował on nie tylko siebie ale również reprezentowany urząd Prokuratora Generalnego R.P.

Oznacza to koniec mitu o sprawowaniu jakiejkolwiek kontroli nad postępowaniem podległych Prokuratorowi Generalnemu prokuratorów i oficjalne usankcjonowanie całkowitej bezkarności całej prokuratury przez jej najwyższego zwierzchnika. 

Od wielu lat obowiązuje monopol i dyktatura prokuratury, która uczyniła organy ścigania, ochrony prawa i wymiaru sprawiedliwości karykaturą.

Skoro nie ma kontroli, jak też nie macie kogo zapytać jak często jesteście oszukiwani przez ten system, podczas postępowań   w których uczestniczy prokuratura, z Waszym udziałem lub w Waszej sprawie, to pomyślcie czy i co można przy pomocy prokuratury ochronić lub ukryć w tym kraju w skali przedsiębiorstw, instytucji i polityki.

 

KOMENTARZE

  • @Marx 8888 17:10:57
    M.in chyba dlatego skłuca się tych kibiców między sobą. Mają być zajęci tuczeniem się między sobą a nie patrzeniem władzy na ręce.
  • Andrzej Biernaczyk powinien zostać następcą Seremeta.
    http://www.hfhrpol.waw.pl/prokurator/index.php?option=com_content&view=article&id=86&Itemid=33

    Niestety przesłuchania przyszłych następców na stanowisko Prokuratora Generalnego zakończyły się niepomyślnie a szkoda.

    http://www.aferyibezprawie.org/index.php?option=com_content&view=article&id=748:prokurator-a-biernaczyk-wykoowany-przez-krs&catid=10:ogolna&Itemid=2
  • @Bibrus ,Jan Paweł , Marx 8888
    Panowie raczej nie jest to możliwe . Polecam wszystkim i pozdrawiam. : http://bezdekretu.blogspot.com/2015/10/dwie-perspektywy.html
  • @Bibrus 20:55:59
    Jeżeli ma być zmiana to tylko prokurator Marek Pasionek potrafi coś z tym zrobić . Stawiam dulary przeciw orzechom że System na coś takiego nie pozwoli .Pzdr. http://smolensk-2010.pl/2011-06-15-pasionek-zlozy-odwolanie-ws-odsuniecia-go-od-sledztwa-smolenskiego.html
  • Reżim jak za czasów Jakuba Bermana i spółki.
    https://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2015/10/ndie.png Policja przeszukała mieszkanie Damiana Kowalskiego, autora inicjatywy „Nie dla islamizacji Europy”...Policja przeszukała mieszkanie Damiana Kowalskiego, autora inicjatywy „Nie dla islamizacji Europy”, rekwirując jego telefon komórkowy oraz komputer. Kowalski jest podejrzanym w sprawie dotyczącej „publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość”.
    Kowalski, który pełni jednocześnie funkcję redaktora naczelnego portalu Parezja.pl, jest zaskoczony takim obrotem sprawy. W ubiegły piątek otrzymał bowiem wezwanie, z którego wynikało, że miał zostać przesłuchany, ale w charakterze świadka.

    Kiedy w środę zjawił się na komendzie, usłyszał jednak, że policjanci chcą się udać do jego mieszkania. Tam Kowalskiemu wręczono postanowienie Prokuratury Rejonowej w Katowicach, z którego wynikało, że nie jest on świadkiem, lecz podejrzanym.

    Na mocy postanowienia funkcjonariusze przeszukali mieszkanie, rekwirując znalezione w nim nośniki danych. Zdaniem Kowalskiego zachowanie policji i prokuratury pokazuje, że „wolność mediów to tylko pusty frazes”.

    – Czy sprzeciwianie się ekspansji islamu i informowanie społeczeństwa o brutalności ze strony wyznawców tej religii jest nawoływaniem do nienawiści? Oświadczam, że nie zamierzam zaprzestać działalności, gdyż uważam że idea jest słuszna – powiedział Kowalski.

    źródło: Parezja.pl
  • @Marx 8888 17:10:57
    Jakby ten rząd miał mało kłopotów http://fakty.interia.pl/polska/news-wiceminister-zdymisjonowana-zostala-zatrzymana-za-jazde-po-p,nId,1909429
  • W procesie „Pro Civili” giną akty zgonów(SIC!!!)
    W procesie afery "Pro Civili" było już wszystko: nagłe choroby, zaniki pamięci, złe adresy i tajemnicze samobójstwa. Teraz sędzia nie może się doszukać... aktów zgonów. Tak zamiatana jest pod dywan matka wszystkich afer z Platformą Obywatelską w tle...
    Przesłuchiwanie świadków w procesie afery, która została zamieciona pod dywan ponad 15 lat temu nie należy do zadań łatwych. Przekonać o tym można się podczas każdej rozprawy związanej z aferą „Pro Civili” (Sygn. akt nr XVIII K 180/14). Rzecz rozbija się nie tylko o trudności z przypomnieniem sobie wszystkich szczegółów (wielu świadków niewiele już dziś pamięta z tamtych czasów), chorób (jak nagłe ataki serca) ale także o sprawy nazwijmy to techniczne. Podczas wczorajszej (tj. 16 października 2015 roku) rozprawy okazało się, że jeden ze świadków pod adresem, na który wysłano mu wezwanie do sądu, nie mieszka od 8 lat.
    "Seryjny samobójca" sprząta
    Dość kuriozalny problem w prowadzeniu procesu stanowi też brak w aktach sprawy aktów zgonu kilkunastu świadków, którzy niestety nie doczekali swojej kolejki do ponownego przesłuchania procesie afery "Pro Civili". Według Wojciecha Sumlińskiego, autora książki pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” to właśnie w tej sprawie grasuje od lat tzw. „seryjny samobójca”, który ma już na sumieniu 17 osób... (na ostatniej rozprawie "Pro Civili" sędzia wyczytał pełną listę nazwisk).
    Z kolei w sieci krąży niepotwierdzona, imienna "lista śmierci" 44 ofiar "seryjnego samobójcy" z WSI. Wśród nich postacie z pierwszych stron gazet, których nikomu nie trzeba przedstawiać jak Andrzej Lepper czy gen. Sławomir Petelicki. Ale też ludzie spoza sfery publicznej jak Grzegorz Michniewicz – niegdyś dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, członek rady nadzorczej PKN Orlen. (jego ciało znaleziono wiszące 23 grudnia 2009 roku a więc w dniu, w którym do Polski wrócił remontowany w Rosji TU – 154, który później rozbił się w Smoleńsku. Michniewicz miał dostęp do najbardziej poufnych informacji i dokumentów w tej sprawie). Albo Michał Falzmann – kontroler NIK-u, badający sprawę FOZZ, który nagle umarł „na serce” 18 lipca 1991 r.
    Do grona ofiar "seryjnego samobójcy" należy też min. Jerzy Sutor, dyrektor IV Oddziału PKO BP (oskarżyciel posiłkowy w prowadzonym postępowaniu), który na owo stanowisko został powołany prosto z pozycji wartownika jednego z grójeckich banków. Sutor według prokuratury popełnił samobójstwo strzelając do siebie 3 razy z czego raz z odległości 3 metrów.
    Różne rzeczy
    Mimo trudności z przesłuchaniem martwych świadków, sędziemu udało się jednak przesłuchać księgową fundacji „Pro Civili”, Dorotę Sankowską. Świadek pracowała tam w latach 1997-2001, a więc do momentu kiedy prezesem zarządu fundacji został Wiesław Bruździak. Sankowska trafiła tam poprzez swoją koleżankę, która poinformowała ją o brakach kadrowych w „Pro Civili” i poleciła wybrać się na spotkanie. Od tego czasu Sankowska zajmowała się rejestrem i sporządzaniem faktur, a także wykonywała przelewy oraz inne polecenia swojego bezpośredniego przełożonego – Jacka Kozikowskiego.
    Zdaniem Sankowskiej fundacja „Pro Civili” w ramach działalności gospodarczej zajmowała się leasingowaniem różnych rzeczy – nieruchomości, samochody, urządzenia min. słynne AXIS. Świadek zeznała, że podmioty, które zawiązywały z „Pro Civili” umowę leasingową wpłacały na konto fundacji 10 proc. wartości przedmiotu kontraktu, a po upływie okresu trwania umowy, leasingobiorca mógł ów przedmiot kontraktu wykupić.
    Urządzenia AXIS, według Sankowskiej po okresie leasingu nie zostały od „Pro Civili” wykupione. Była księgowa słynnej fundacji twierdzi, że zgodnie z procedurami urządzenia powinny znajdować się na stanie „Pro Civili”, ta jednak nie widziała żadnego z tym związanego protokołu. Według Sankowskiej fundacja nie miała też żadnego magazynu, gdzie mogłaby cokolwiek przechowywać. Na pytanie sędziego, czy widziała kiedykolwiek te urządzenia, świadek odpowiedziała, że nie, bo nie widziała żadnych z leasingowanych od fundacji przedmiotów.
    Pod specjalnym nadzorem „Bentleya”
    Świadek zeznała również, że zasiadający na ławie oskarżonych ówczesny prezes fundacji Piotr P., ochrzczony przez kolegów „Bentley”, pewnego dnia polecił, aby wszystkie faktury wystawiane dla CUP WAT były przekazywane jemu, zamiast klasycznej wysyłki pocztowej. Pod specjalnym nadzorem „Bentleya” były także faktury dla firm Adar i Kiumar. Z innych poleceń Piotra P. świadek pamiętała jeszcze prośbę z lutego 1999 roku, aby wszystkie faktury do tej pory wystawiane na Wojskową Akademię Techniczną wystawiać na firmę Kiumar. Kiumar, zdaniem świadka nie płacił swoich zobowiązań względem „Pro Civili”.
    Według Doroty Sankowskiej fundacja dostawała na zakup przedmiotów leasingu dostawała bardzo korzystne kredyty nawet do 80 proc. wartości. Wszystkie udzielane były przez oddziały IV i VIII PKO BP.
    Następne spotkanie na sali rozpraw planowane jest na poniedziałek, 19 października.
    Więcej o WSI, "Bentleyu" i Bronisławie Komorowskim z Platformy Obywatelskiej, który przez uwikłanie w "Pro Civili" przegrał niedawno wybory CZYTAJ TUTAJ:
    „Pro Civili” jak „Moda na sukces” – końca nie widać...
    Afera „Pro Civili” znowu na wokandzie czyli sądowej farsy ciąg dalszy
    Bronisław Komorowski odchodzi ale zostaje „Pro Civili”...
    "Bentley" będzie miał w celi własną czytelnię akt
    Stan przedzawałowy i brak oznak życia w aferze Pro Civili
    Dyskretny urok „Bentleya”
    http://wgospodarce.pl/informacje/21431-w-procesie-pro-civili-gina-akty-zgonow
  • Co ważniejsze?
    "A. Seremet pomaga prokuratorom uniknąć odpowiedzialności..."
    Ważniejszym będzie, kto po wyborach pomoże Seremetowi uniknąć odpowiedzialności.
    Na to pytanie mógłby odpowiedzieć dr Zbigniew Kękuś.
  • Im już rozum odebrało, stracili instynkt zachowawczy...Tylko OPCJA ZERO może coś w tej stajni Augiasza coś zmienić!!!
    https://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2015/10/iii-rp-c59bmierdzi-od-c582ba2.jpg Tylko nie ma jak na dzisiaj kim, do czasu zbudowania od zera, i wykształcenia nowych kadr, należy wynająć sędziów i prokuratorów z zagranicy.--- INFORMACJA PRASOWA OŚWIADCZENIE w sprawie bezprawnych gróźb sądowych... Sędzia Łączewski żąda i straszy: nazwisko dziennikarza albo 30 dni aresztu!



    Słynny już sędzia Łączewski znów w akcji. Tym razem grozi redaktorowi naczelnemu Gazety Finansowej i chce go zmusić do łamania prawa.
    Od ponad miesiąca Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie II Wydział Karny usiłuje wymusić na Piotrze Bachurskim – redaktorze naczelnym tygodnika „Gazeta Finansowa” podanie danych osobowych współpracującego z „Gazetą Finansową” dziennikarza podpisującego się „Bogdan Konopka”. Dane te są objęte ochroną przez art. 15 pkt.1 i pkt. 2 oraz art. 16 pkt. 3 prawa prasowego.

    Kim jest „Bogdan Konopka”?

    To dziennikarz śledczy piszący pod pseudonimem, autor licznych artykułów ujawniających kompromitujące powiązania na styku polityki i biznesu.

    W postępowaniu sądowym toczącym się z oskarżenia prywatnego przed tym sądem, ani wydawca „Gazety Finansowej”, ani jej redaktor naczelny nie są stronami. Co więcej – redaktor naczelny „Gazety Finansowej” nie jest nawet w niej wezwany na świadka.

    A jednak Sąd Rejonowy w osobie sędziego Wojciecha Łączewskiego uporczywie żąda podania mu chronionych danych, powołując się na nieadekwatne przepisy prawa i bezprawnie grożąc konsekwencjami karnymi.


    Jest to sytuacja skandaliczna tym bardziej, że sędzia Łączewski nawet nie próbuje udawać obiektywizmu i postępować w granicach wyznaczonych przez prawo. Już na pierwszej rozprawie, zażądał podania chronionych tajemnicą dziennikarską danych i groził, że lepiej, aby dane zostały mu podane, bo inaczej – będzie to bardziej lub mniej bolało.


    Przerażający i przywodzący na myśl najgorsze stalinowskie metody jest fakt, że Sąd de facto grozi zastosowaniem kary aż do 30 dni aresztu w przypadku dalszego chronienia danych osobowych. Nie ma przy tym żadnych podstaw prawnych do zastosowania takiej sankcji. Tym samym Sąd grozi karą za przestrzeganie prawa!


    Prawnicy nie mają żadnych wątpliwości, że takie postępowanie sędziego Wojciecha Łączewskiego rodzi podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa stosowania gróźb bezprawnych i to wobec niego winny zostać wyciągnięte konsekwencje co najmniej dyscyplinarne.
    Do Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie zostało już skierowane stosowne pismo, wykazujące bezprawność działań sędziego Łączewskiego.


    W normalnym, demokratycznym państwie prawa ochrona źródeł informacji przez media jest rzeczą świętą i niepodważalną. Tymczasem w Polsce, w XXI wieku to sąd grozi karami za przestrzeganie prawa!!! Jest to skandal na skalę międzynarodową, obnażający całą słabość polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sytuacja, z jaką spotkał się redaktor naczelny „Gazety Finansowej” stanowi też poważne ostrzeżenie dla innych mediów w Polsce.



    W związku z tymi żądaniami Piotr Bachurski jako redaktor naczelny „Gazety Finansowej” oświadcza, że nadal będzie chronić dane osobowe swoich dziennikarzy oraz informatorów i żadne bezprawne działania sędziów nie zdołają zmusić go do zmiany tego stanowiska i złamania prawa.

    Redakcja tygodnika „Gazeta Finansowa”

    P.S. Groźby wobec redaktora Piotra Bachurskiego mogą wskazywać na próbę uciszenia go za prowadzenie dwóch prawicowych tygodników patriotycznych „Warszawska Gazeta” i „Polska Niepodległa”.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930